Relacje z wymian

Brazylia, Belo Horizonte, New Generation Student Exchange, lipiec – sierpień 2018 r.

W 2018 roku, uczestniczyłem w programie wymieniany New Generation w Brazylii. Klub, który zaoferował się przyjąć mnie i zorganizować mi praktyki w obszarze moich zainteresowań to Rotary Club Belo Horizonte. To właśnie w tym mieście spędziłem ponad 2 miesiące mieszkając z brazylijską host-rodziną oraz zdobywając doświadczenia na stażu w dziedzinie technologii żywienia.

Na co dzień studiuję na kierunku Global Business na francuskiej uczelni EDHEC więc interesuje mnie wszystko co związane z organizacją biznesu, a w szczególności w branży gastronomicznej i restauracyjnej. Moją pasją jest sztuka kulinarna. Tego rodzaju praktyk oczekiwałem podczas udziału w programie New Generation, ale równie mocno zainteresowany byłem poznaniem nowej kultury – czyli ludzi, tego jak żyją, jak pracują, jak spędzają wolny czas – szczególnie, że wcześniej nie miałem okazji być w Ameryce Południowej.

Trafiłem do host-rodziny, która doskonale znała idee i zasady programu wymian rotariańskich. Mój host-tata sam był na wymianie długoterminowej w USA ponad 25 lat temu, podobnie jak większość jego rodzeństwa. Tradycja Rotariańska w rodzinie sięgała samego początku Rotary w Belo Horizonte, a jego starszy brat był pierwszym rocznikiem wymiany długoterminowej w tym mieście. Podobnie trzy host-siostry z którymi mieszkałem, były na wymianach, między innymi w Polsce, a najmłodsza z nich właśnie rozważa wymianę w kraju, o którym tak wiele miała już okazji usłyszeć. Razem z nimi poznałem liczną rodzinę i przyjaciół, z którymi wspólnie przeżywaliśmy mecze Mistrzostw Świata w piłce nożnej, gdyż miałem szczęście znaleźć się w Brazylii właśnie w tym okresie. Jednocześnie była to dla mnie najlepsza okazja, by zobaczyć jak bawią się Brazylijczycy, a jest to widok niepowtarzalny, który trudno jest zobaczyć gdziekolwiek indziej. Na samych meczach reprezentacji Brazylii, w naszym domu pojawiało się przynajmniej dwadzieścia osób, a bywało, że celebrowanie wygranej z jednego dnia przedłużało się do pełnych trzech dni. Największe wrażenie robi jednak rodzinna atmosfera, idealnie łącząca się z otwartością Brazylijczyków na obcokrajowców (gringos), którym chcą zaprezentować swój kraj i kulturę z jak najlepszej i najzabawniejszej strony.

Belo Horizonte nie jest tak znanym miastem jak Rio de Janeiro, czy Sao Paulo, jednak według moich doświadczeń, to właśnie tutaj można poznać prawdziwą brazylijską kulturę, tradycje i obyczaje. Jest to czwarte pod względem ludności miasto w kraju, gdzie turystyka nie jest tak rozwinięta jak w innych. Dzięki temu można odnieść wrażenie, że żyje się jak Brazylijczyk, zawsze będąc wśród nich, czy to w domu, na ulicy, czy w lokalnym barze. Samo miasto charakteryzuje się licznymi wielkowymiarowymi graffiti na budynkach, które tworzą niepowtarzalną panoramę miasta. Belo Horizonte słynie też z barów, które miejscowi nazywają „Boteco” i gdzie spędzają znaczną część swojego czasu z rodziną, czy z przyjaciółmi. W ciągu dnia, zazwyczaj przychodzą by jeść duże ilości wspaniałego jedzenia, a wieczorem piją miejscowe piwa, jednocześnie nie rezygnując z porządnej kolacji.

W kwestii praktyk nie miałem większego wyboru, jednak w mieście gdzie większość ludzi mówi po angielsku na bardzo podstawowym poziomie, nie warto mieć zbyt wysokich oczekiwań. Jeszcze przed wyjazdem z Polski dostałem informację, że przez pierwszy miesiąc będę chodził na zajęcia ze studentami wydziału gastronomicznego na Uniwersytecie Belo Horizonte (Centro Universitario UNA). Zajęcia, chociaż w dużej mierze praktyczne, były na średnim poziomie, co może w dużym stopniu wynikać z moich wygórowanych oczekiwań w dziedzinie sztuki kulinarnej. Mimo to, nawet nie znając portugalskiego, dzięki wejściu w grupę studentów i zagadywaniu wykładowców, którzy akurat znali angielski, lub inne języki w których byliśmy w stanie się porozumieć, było to dla mnie wartościowe doświadczenie. W klasie zawsze znalazł się ktoś, kto posługiwał się po angielskim bez problemu i jednocześnie z wielką chęcią tłumaczył mi wszystko co wykładowca opowiadał. Poza wiedzą teoretyczną mogłem obserwować jak wygląda edukacja gastronomiczna na tym uniwersytecie, na co zwraca się uwagę i jaki poziom reprezentują studenci.

W drugim miesiącu, wstępnie obiecane mi przez counselor praktyki w restauracji nie doszły do skutku. Widząc organizację i rozluźnione podejście Brazylijczyków do wielu kwestii bezpośrednio łączących się z pracą, nie spodziewałem się bezbłędnej organizacji. Istotną rolę grał tu brak znajomości języka portugalskiego. Dlatego uważam, że należy wybierać kraj na wymianę z uwzględnieniem kwestii znajomości języka, ponieważ na New Generation rzeczywiście można mieć przez to trochę ograniczone możliwości, co jednak nie jest jednoznacznie negatywnym aspektem. W moim przypadku zamiast regularnych praktyk miałem zorganizowane kilka wizyt w firmach z interesującej mnie branży, które niejednokrotnie zaskoczyły mnie pod względem unikalności i braku dostępności dla przeciętnego studenta. Za przykład może posłużyć największa na świecie fabryka pao de queijo (serowych bułeczek, będących jedną z najpopularniejszych przekąsek w regionie Minas Gerais), do której dostęp mieli bardzo nieliczni, ze względu na restrykcje służb sanitarnych oraz na ściśle strzeżoną technologię i recepturę. Osoby, które mnie oprowadzały dobrze znały angielski i dzięki temu mogły odpowiedzieć na wszystkie moje pytania, na koniec zostawiając swoje wizytówki z ponownym zaproszeniem, gdy tylko będę miał okazję.

Podsumowując, wymiana w Brazylii może nie zawsze jest kluczem do najwyższej jakości praktyk w odpowiedniej branży. Jest jednak czymś więcej, gdyż wartości które płyną ze znalezienia się w innej kulturze, a szczególnie tak ciekawej i ciepłej, jest doświadczeniem niezapomnianym. Najważniejsze jest zawsze, podobnie jak na każdej innej wymianie rotariańskiej, by być otwartym na ludzi i ich zwyczaje. To wzbogaca nie tylko nasz wyjazd, ale także naszą osobowość, która wraz z nowymi przeżyciami staje się pełniejsza, dzięki otwartemu umysłowi, poszerzonym horyzontom i niezwykłym doświadczeniom.

(Krzysztof, 20 lat)

Turcja, Mersin „The Sun of Mersin” 08-20 lipca 2018 r.

     Mój wyjazd do Turcji był świetnym doświadczeniem, który pozwolił mi dobrze poznać turecką kulturę w jedynie dwa tygodnie, oraz wspaniałych ludzi zza granicy. Miałem szanse odwiedzić wiele ciekawych miejsc, oraz zaznać smaku prawdziwego Tureckiego kebaba. Byłem także w luksusowym, pięciogwiazdkowym hotelu na plaży razem ze znajomymi ze Słowenii, Belgii, Francji, Hiszpanii, Tajwanu, Rosji, Norwegii i oczywiście Turcji. Nauczyłem się także pływać żaglówkami po 3-dniowym kursie. Było to niezapomniane doświadczenie.

(Antoni, 15 lat)

Komentarze są wyłączone.